środa, 1 maja 2013

Rozmowy z kotem przy mleku ;p

Jeśli ktoś czyta mojego bloga, to już zdążył zauważyć, ze mam w głowie koty a nie mózg ;p
I chyba ostatnio ta moja przypadłość poważnie się pogłębiła. Wczoraj siedziałam sama w domu i rozmawiałam z kotem co jest oznaką poważnego szaleństwa. Zorientowałam się po kilkunastu minutach mojego monologu, na który mój futrzak reagował przekręceniem głowy. Czasami mam wrażenie, że on rozumie co do niego mówię bo ma wyraz pyszczka "co Ty babo gadasz...", co byłoby prawidłową reakcją na głupoty jakie mu opowiadam ;)

Od dzisiaj mam poważne postanowienie, że nie będę już do niego mówiła i przestanę traktować jak człowieka w futrze ;) Od dzisiaj koniec z głupimi gadkami! Słodkie koty miło się ogląda, mizia i przytula ale to rozmowy się nie nadają!

Dzięki za uwagę, a teraz zmykam na Majówkę ;)